notatki z życia

kochany pamiętniczku

kochany pamiętniczku, ostatnio byłam bardzo zmęczona. próbowałam odizolować się od świata, lecz bezskutecznie. świat cały czas mnie atakował nachalnymi reklamami biżuterii, mebli oraz ciuchów. nie mogłam się nie zaangażować ani odciąć zupełnie. wręcz przeciwnie, któregoś dnia wstałam i postanowiłam, że skoro nie mogę, to idę w to na sto procent. był to dzień wypłaty.  

moja głowa się uspokoiła od myśli. śpię spokojniej, nawet jak mam otwarte oczy i jestem zalogowana, aby pracować. pod biurkiem zrobiłam sobie bazę z kocy i poduszek. wyłaniam się tylko na najważniejsze spotkania, a czasami nawet o takich zapomnę. można powiedzieć, że wyluzowałam, a tego mi zawsze wszyscy życzyli. sama jestem pod wrażeniem, jak bardzo mi ostatnio na niczym nie zależy.

i w ten oto sposób zaczęło mi się w życiu układać, a sąsiad z góry, który od miesięcy używa wiertarki udarowej już mnie tak nie denerwuje. trochę się nasłuchałam i jestem pewna, że nie są to drobne nawiercenia, a co najmniej tunel do mojego mieszkania. myślę, że chce mnie zobaczyć. cieszę się, że nie skrobie ściany łyżeczką, bo nie lubię czekać w nieskończoność oraz dziwi, że nie przyjdzie i nie zapuka. ale tacy są mężczyźni. nieoczywiści. dlatego wystrzelona w cekiny, czekam.