Uncategorized

śmiesznie

Wiesz, o co mi chodzi, kiedy mówię, że chcę przespać najbliższy czas. Rok albo kilka. Potem obudzić się bez strat w ludziach i momentach, jakby wszystko było dobrze, jakby nigdy nic się nie skończyło, jakby sen zaczął się jak było jeszcze dobrze i potem wstanę i żeby to trwało dalej. Żeby było mi ciepło w ręce i palce u stóp, żebym więcej nie płakała całą noc i pół dnia i następną połowę.

Żeby zniknęła ta czarna chmura, co mi nad głową mnoży swe wymiary i ciąży i zbliża się i przeraża i idę, uciekam przed nią, ale za wolno. Czarne chmury zawsze są szybkie.

Wiesz, o co mi chodzi, kiedy mówię, że życie dzieje się poza mną, jak chodzę we mgle z psem na smyczy i on jest bardziej wolny ode mnie i on się cieszy, a ja nie umiem, kiedy staram się sobie mówić, jak wokół jest pięknie, nasycić się tym, staram się nie rozpłakać, żeby nie zamarznąć i zaciskam oczy i szczękę i coś mi nie wychodzi.

Potem słyszysz jak głośno się śmieję. Śmieję się, żeby nie płakać.

 

 

 

3 komentarze

  • Kaś
    14/10/2015 at 15:48

    dokładnie to samo czuje…

    Reply
  • Iga Będkowska
    17/10/2015 at 10:31

    🙁

    Reply
  • Brzeska
    18/10/2015 at 00:06

    śmiech cholernie często bywa najgłośniejszym płaczem

    Reply

Leave a Reply